Muzyka w naszym domu jest zawsze, od zawsze.
Chociaż odkąd zostałam mamą, coraz częściej, doceniam klasyczną ciszę.
Gdy przypuszczałam, że jestem w ciąży już starałam się przyzwyczajać do niej Maksia i Alexa. Wtedy słuchaliśmy muzyki klasycznej, jazzu czy relaksacyjnej. Wiadomo, że czasem zapodaliśmy coś mocniejszego, ale gównie skupiliśmy się na wyżej wymienionych gatunkach.
Wieczorem do brzuszka, włączałam te same piosenki. Kontynuowałam to aż do nieco ponad roku Maksia, a z Alexinkiem do teraz.
Zawsze pokazywałam Makowi, wszystkie gatunki muzyki (no prawie….). Nie chcę, by był muzycznie ograniczony i znał tylko jeden gatunek. Nie przepadam za bardzo, za typowymi piosenkami dla dzieci, dlatego bardzo, bardzo, bardzo rzadko je puszczaliśmy. Jakoś drażnią mnie te dźwięki i głosy. Ale jeśli chodzi o piosenki z bajek, takich jak Disney, to jak najbardziej jestem na tak.
Dziś starszy syn ma swoje ulubione numery, które czasem nuci pod nosem, co jest słodkie.
A teraz kolej Alexa. Mamy taki swój nocny rytuał. Zawsze wieczorem, do zasypiania słuchamy tej samej muzyki, co już pisałam. Ale przedtem, po wyjściu z wanny, słuchamy relaksującej mantry i wykonuje mu masaż całego ciała,  ciepłym olejem. Potem moje mleko, nadal muzyka i spanie. Szybko zasypia i widać, że jest zrelaksowany, czasem to mu nawet zazdroszczę. Gdyby tylko chciał, tak ładnie przesypiać całe noce, to by było wspaniale, ale powoli jest coraz lepiej.
Czego będą słuchać w przyszłości? Nie wiem, ale chce pokazać im wszystko, by to był ich wybór, a nie sugestia mamy.
A czego słuchają wasze dzieci?