Jedna z trudniejszych decyzji w życiu. Gdy wybierasz imię dla swojego dziecka, zaczynasz sobie uświadamiać ile osób, Ci tak naprawdę nie pasuje.
A może tak? Nie, no co ty, znałam taką jedną, tępak straszny.
No to może tak? Nieee, miałam takiego w szkole, głupi jak nie wiem.
A tak? Tak to na pewno nie! Brat, babki, ciotki, szwagra tego kuzyna z Pierdziszewa, tak miał i nie chcesz wiedzieć co z niego wyrosło… 
Lub drugie opcje, czyli. Nieee, jak to brzmi? Wiesz jak będą na niego wołać?! Chyba oszalałeś?! Wiesz, z czym to się kojarzy?!
Lub trzecie. Nie, nie możemy tak, bo ta córka sąsiadki z pod piątki tak dała, nie, nie możemy.

My mieliśmy trudny orzech do zgryzienia, coś ciężko nam się było dogadać. Ale podobnie było przy Maksymilianie…
Pierwsze imię jakie przyszło mi do głowy, w tej całej panice, euforii i radości jeszcze w gabinecie gdy dowiedzieliśmy się, że to chłopak, było Ragnar, ale mój mąż powiedział stanowcze nie. Dzięki Bogu! Takie chwilowe, ciążowe zaćmienie mózgu i atak hormonów. A to dlatego, że serial Wikingowie, był naszym głównym, serialem ciążowym. Polecam!

Michał zmierzał, bardziej w kierunku Piotrków czy Wojtków, ja w stronę Tobiaszów, Franków, Ignacych czy Mieszków. Maks natomiast, w dalszym ciągu upierał się przy Kevinie lub Bobie z Minionków i Super Mario. Dlatego też, po wspólnych długich debatach postanowiliśmy, że imię naszego drugiego syna, będzie ogłoszone dopiero po porodzie.
Przetrzymaliśmy wszystkich w tajemnicy, do samego końca, łącznie z nami samymi, bo jeszcze nie byliśmy do końca pewni. Ale w końcu zdecydowaliśmy! Alexander!

Naszą  główną zasadą, którą się kierowaliśmy, było to, by imię brzmiało tak samo w języku polskim i angielskim. Nie chcieliśmy tego, że jak dzieciaki pójdą do szkoły, by ich imię było przeinaczane. Ja w większości jestem Suzaną a Michał Majkelem, dlatego nie chciałam takiej sytuacji przy dzieciach. I tym sposobem mamy Maksymiliana i Alexandra, jest jeszcze jedno imię, które mi się podoba, więc kto wie, kto wie…

Zastanawiasz się jakie wybrać imię? Spróbuje ci podpowiedzieć, jak się do tego zabrać. 

1. Kartka i długopis. Spisuj wszystko co przyjdzie Ci do głowy, notuj, zapisuj, analizuj. Warto zapisywać nawet absurdalne pomysły, bo może one nakierują Cię na coś, albo będziesz mogła później wspominać i sama z siebie się pośmiać. Dodatkowo jest to  fajna pamiątka dla dziecka, gwarantuję, że w przyszłości wyśmieje Twoje propozycje.

2. Przeczytaj listę imion, na jednej z wielu stron w internecie i to nie raz. Każde imię poklei a to, które Cię zainspiruje, patrz punkt pierwszy.

3. Nie sugeruj się za bardzo opinią innych. To Twoje dziecko i Twoja decyzja. A na pewno, nie raz usłyszysz krytykę. Wszystkim nie dogodzisz. To Twój dzidziol nie ich, mieli lub będą mieć okazję się wykazać, przy swoich dzieciach.

4. Zaklepane. To, że ktoś tak nazwał swoje dziecko, jak Ty chciałaś, nie przekreśla tego. Nadal możesz dać to imię. Obrażą się? No bez przesady, o co? Jest to tylko dowód, że macie podobne gusta a imię jest wyjątkowe! My byliśmy w takiej sytuacji i nie było żadnego problemu. Teraz żartujemy z mamą, tamtego Alexa, że przynajmniej na spacerze, tylko jedna i tylko raz będzie wołać. (Pozdrawiam 🙂 ).

5. Gdy wahasz się pomiędzy kilkoma imionami, przeczytaj ich znaczenie. Może banalne i zabobońskie ale warto! Przeczytaj najpierw swoje i pomyśl, co z tego faktycznie się zgadza i pasuje do siebie. Zdziwisz się.

6. Spróbuj wybrać takie imię, by w przyszłości pasowało do osoby dorosłej. Wierz lub nie, ale twój bobas kiedyś dorośnie.

7. Kieruj się zdrowym rozsądkiem. Mi podobają się zarówno pradawne jak i nowoczesne imiona (oczywiście nie wszystkie), pamiętaj że zanim wybierzesz to docelowe, zastanów się dwa a nawet 100 razy! 

8. Czasem jest też tak, że gdy zobaczysz swoje dziecko, dopiero wtedy podejmiesz decyzje. Zobaczysz, czy imię pasuje do Waszego bobasa.

Wiecie, że w Polsce, ktoś podobno nazwał dziewczynkę Mrówka a chłopca Tupak. A jedna para, chciała nazwać swoje dziecko Joint, ciekawa jestem w jakich okolicznościach i jak na to wpadli…

 

Zapraszam też na