Mówi się, że dzieci potrafią być okrutne, że wyśmiewają, dokuczają, przedrzeźniają. Czy oby na pewno?
Ja w swoich dzieciach, widzę dobro. Przynajmniej w tym starszym, młodszy jeszcze myśli, że gdy wyrwie mi pęk kłaków z głowy lub będzie uciekał, podczas zmiany pieluchy, to będzie kupa śmiechu. Kupa to na pewno i na wszystkim, ale czy śmiechu?
Wracając do tematu. Dzieci z natury są dobre i to dobro należy w nich pielęgnować i rozwijać.
W pierwszych latach życia to my i nasze najbliższe otoczenie jesteśmy dla nich wzorami i autorytetami. To od nas chłoną jak gąbki, wszystko i wszędzie. Słuchają, podglądają naśladują. Nawet gdy siedzą obok i myślisz, że są w swoim świecie, bo akurat rysują, to też słuchają.
Nie dziw się, że Twoje dziecko chce ciągle grać na telefonie, jeśli Ciebie też widzi, tylko z telefonem w ręku.
Nie dziw się, że dziecko nie chce zdrowo się odżywiać, jeśli sam jesz tylko niezdrowe jedzenie i nie sięgasz między posiłkami po owoce lub warzywa.
Tak samo jest ze stereotypami, które tak często nawet nieświadomie jest wpajane przez dorosłych, czy czasem nawet w bajkach (zwłaszcza tych starych). Nie płacz, chłopaki nie płaczą. Usiądź ładnie, dziewczynki tak nie siedzą. To babski kolor. Dziewczynki tak nie robią.
Identycznie jest z wyśmiewaniem innych czy poniżaniem. Dzieci nie wszystko rozumieją i jest normalne, że pokażą palcem i zapytają czemu ten pan nie ma nogi, czy ta pani tak dziwnie wygląda. Nie należy dziecka wyzywać za tą ciekawość, a ze spokojem wytłumaczyć. Powiedzieć prawdę i nauczyć, że nigdy nie wolno się śmiać, dokuczać, wyśmiewać innych oraz, że pokazywanie palcem może sprawić przykrość i następnym razem już tak nie robić.
To, że ktoś ma inny kolor skóry, inaczej wygląda, ubiera się specyficznie, ma tatuaże, zielone włosy, jeździ na wózku, nie ma pieniędzy nie czyni go gorszym od nas. To nasze wnętrze powinno być najważniejsze i właśnie tego powinniśmy uczyć dostrzegać nasze dzieci. Nie uczmy nienawiści i nie tolerancji. Dzieci uczą się nastawienia do świata od nas samych. Pokazujmy, że nie wolno nikogo krzywdzić i że powinniśmy stawać w obronie słabszych. Mam tu namyśli, również zwierzaki, które tak często są męczone przez dzieci, a dorośli nie reagują. To są też czujące i żywe istoty, pokażmy, że trzeba o nie dbać i je kochać. Nie chodzi tylko o zwierzaki domowe, ale też o ptaki, żaby, bezpańskie sierotki i ogólnie wszystko, całe środowisko. Nigdy nie zrozumiem jak można śmiecić w lesie, czy zostawić syf po sobie na plaży, wstyd!
Jeśli obgadujemy, wyśmiewamy, oceniamy, to co ma wyrosnąć z naszych dzieci? Pokażmy, że to, że dziewczynka lubi bawić się autami jest ok, że chłopiec, który lubi kolor różowy, też jest ok. Że dziewczynka, która jest niepełnosprawna, odwzajemni nasz uśmiech, że chłopiec z innym niż nasz kolorem skóry, jest tak samo zabawny jak wszyscy koledzy i niczym się od nich nie różni. A pan który siedzi na kartonie pod sklepem i zbiera pieniądze, jest biedny, być może chory i nie wolno się wywyższać nad niego, ani go obrażać. Może warto kupić mu bułkę i butelkę wody?
Nigdy nie wiadomo, jak potoczy się nasze życie, czy naszych dzieci. Dlatego czyńmy dobro, wtedy świat będzie piękniejszy a życie łatwiejsze. Sama mam dwóch synów. Jeden obecnie wciągnięty, na wylot w Lego, drugi zafascynowany wszelkimi kółkami. Nie wiem kim będą, nie wiem kogo za jakiś czas przyprowadzą mi do domu, ale chcę by żyli w pięknym świecie, otoczeni dobrymi ludźmi.