Przeglądałam ostatnio mojego drugiego bloga, bo lubię wspominać historię z życia, naszych dzieci. Często się zapomina, o niektórych dlatego bardzo się cieszę, że mam w jednym miejscu te opowiadania, powiedzonka, zdjęcia i filmiki. Może kiedyś będę to czytać moim wnukom, albo sympatiom chłopaków, by zrobić im siarę, nie taką mamą, nie będę… chociaż.
Dziś trafiłam na prawdziwą perełkę, o której zapomniałam! Maks miał wtedy nie całe 3 lata. Zapraszam.

 

Maks zajada chrupki.
Po chwili daje mi jedną.
-Mama masz.
-O dzięki- odpowiadam rozczulona, dzielącym się ze mną synkiem.
-Otwórz buzię.
Otwieram i serce mi się raduję, że jestem mamą takiego opiekuńczego słodziaka.
-Dlaczego ona taka rozmoczona?-pytam po wsadzeniu jej do ust.
-Joka ją wypluła- odpowiada ze spokojem, nie przerywając swoich czynności.
Kurtyna i ręce opadają.

 

Nasza Joka.