W ciąży, chyba najbardziej ekscytujące jest wykonanie testu ciążowego, usg no i gwóźdź programu, czyli poród. 
Najpierw wpatrujesz się w ten osikany patyk i wyczekujesz drugiej kreseczki. A gdy się pojawia, nie dowierzasz. Nie jesteś pewna, czy jest ta kreska, czy nie, czy taka bladziutka też się liczy?  I powtarzasz czynność, kolejne kilka razy. Oczywiście jak na złość, nie chce Ci się akurat siku, więc wypijasz wszystko, co jest w formie płynu. Kiedy w końcu tego dokonasz i widzisz kreseczki na kolejnych testach, już wiesz, że się udało. Jesteś przeszczęśliwa i masz ochotę wykrzyczeć to całemu światu!
Gdy uspokoisz już emocje, to przed Tobą kilka miesięcy zmęczenia, mdłości, bólu, zachcianek, rzyganek, dodatkowych kilogramów, wyrzeczeń, huśtawek nastroju, stresu, dobrych rad, bezsenności, zgagi, nieporadności, czasem nawet bezmyślności i jakby tego było mało, to jeszcze zero alkoholu, Z-E-R-O! A jak na ironie losu, co rano czujesz się tak, jakbyś wypiła co najmniej połowę półek z monopolowego.
Dodatkowo przyszły tatuś, stał się wyjątkowo denerwujący.
Często masz wrażenie, że jesteś wielka jak morświn, a dodatkowo też tak trochę wyglądasz i nie z tuszy a z twarzy. Modlisz się tylko by chociaż, na tyłku nie wyglądać jak tygrys… w paski.  Oczywiście przeglądając internety, umierając w łóżku, wyświetlają ci się reklamy pięknych, zadbanych mamuś, ale mimo to leżysz dalej, wzruszasz się (teraz to nawet reklamy Cię wzruszają!) i wcinasz kolejną porcję lodów, zagryzając chipsami, a Twój brzuch sprawdza się idealnie w roli stolika. Niestety tego stolika, nie idzie złożyć gdy wkładasz buty, dlatego przyda się pomoc. Tu najlepiej sprawdzi się wspomniany wyżej przyszły tatuś i niech lepiej tego nie komentuje i nie marudzi, tylko wciska papcia na tą spuchniętą nogę, wspominałam już o spuchniętych stopach? Nie martw się jest szansa, że gdzieś od połowy ciąży, w ogóle ich nie będziesz widzieć.
Masz ochotę ubrać się ładnie, ale w nic się nie mieścisz. W tych ciążowych ciuchach, jednak nie wyglądasz tak fajnie, jak myślałaś, że będziesz wyglądać. Za to te ciuszki, dla maluszka są boskie! Zamawiasz, kupujesz, przeglądasz. Czasem wpadasz w szaleństwo, a niestety połowy z tego Twój bobas nie zdąży ubrać, ale za to drugą połowę zdarzy upaprać kolorem żółtym w okolicach pieluchy, a czasem nawet po samą szyje. Nie wydawaj za dużo na ubranka, bo te plamy i tak nie schodzą, chociażby sam Chajzer zapukałby do Twych drzwi, to nie da rady.
Ale wracając do początku. Kupujesz te ciuszki, potem je pierzesz a następnie prasujesz i układasz. Będziesz je tak układać i przekładać jeszcze ze sto razy.
Lubisz odpalić sobie filmiki z porodów, na których oczywiście ryczysz jak bóbr, bo to przecież takie piękne. Horror, kino akcji i komedia romantyczna w jednym!
Krocząc a raczej tocząc się, dumnie ulicą zabijasz wzrokiem wszystkich, którzy chcą dotknąć twojego brzucha. Natomiast mijając inną ciężarówkę, obczajacie się wzajemnie i w głowie obliczasz jej tydzień ciąży oraz płeć dziecka. 
W nocy, nie możesz znaleźć dogodnej pozycji, a gdy zaczniesz przysypiać to zachce Ci się znowu siku, jakbyś 15 minut temu nie robiła. Zanim wytoczysz się z łóżka niczym żuk, który upadł na plecy i próbuje się podnieść, zdążysz się przebudzić i zaczynasz proces wiercenia i układania się na nowo. A zresztą to nie chce Ci się spać, za to co innego w dzień. Już po przebudzeniu jesteś zmęczona i najchętniej co byś zrobiła, to poszła spać. Drzemka, to jest to!
Myślisz już powoli o torbie do szpitala. Nie wiesz co zabrać. Koniec końców walizkę, pakujesz i sprawdzasz, po stokroć. A przyszły tatuś krzywo się patrzy, jakby nie zdawał sobie sprawy, że bez tego nie zaczniesz rodzić i może zdarzyć się klęska żywiołowa.
Pod koniec oczekujesz już tylko godziny zero. Nigdy nie wiesz, kiedy Twój bobas zechce się z Tobą przywitać, ale wiedz, że najprawdopodobniej będzie to wtedy gdy:
a) będziesz mieć zaplanowane, ważne wyjście lub wizytę,
b) będziesz mieć obrzydliwie tłuste włosy, bo przecież miałaś jutro je umyć, o niedogolonych nogach nie wspomnę.
c) będziesz sama w domu, nikt nie będzie odbierał i wszystkich gdzieś wywieje, a zresztą ,,jeszcze masz czas”.
W ekstremalnych warunkach, wszystko może się wydarzyć naraz.
Ale gdy już dotrzesz jakimś cudem do szpitala i skończy się ten cały horror, przytulisz swoje dziecię, spojrzysz na tego cudownego mężczyznę, którym jest ojciec Twojego dziecka, będziesz najszczęśliwsza na całym świecie. Nic, ani nikt nie będzie w stanie tego zepsuć i pomimo wszystko będzie to najpiękniejszy dzień w Waszym życiu. A za tym morświnem to jeszcze nie raz zatęsknisz ;)…

 

Ciekawostka przyrodnicza- W ciąży przytyłam 24kg.

No i zapraszam na nasz film. Podkreślam, że nie znam się na montażu i jest to tylko luźne video rodzinne.

Nasze 9 miesięcy w 3 minuty.